Dokładnie 10 lat temu poprowadziłem pierwsze szkolenie z zakresu masażu. Okrągłe daty i jubileusze skłaniają do różnych przemyśleń i retrospekcji. Chciałem się z Wami w kilku krótkich zdaniach podzielić się tym co mi przychodzi do głowy.

Pierwsze to skąd taki pomysł się zrodził w mojej głowie?

Szczerze to trudno powiedzieć. To po prostu było we mnie. Miałem taką wewnętrzną potrzebę i od zawsze chciałem ją realizować. Zabawne jest dla mnie to, że jeszcze kilka lat przed owym startem zrobiłem pierwszy krok – założyłem skrzynkę pocztową o nazwie body-relax na platformie WP. Powiedziałem sobie: „tak będzie nazywała się moja firma” i zapomniałem na jakiś czas o tej skrzynce. Można zatem powiedzieć, że body-relax istniał już wcześniej niż 10 lat temu, przynajmniej w świecie wirtualnym i gdzieś z tyłu mojej głowy. Drugim krokiem jaki trzeba było pokonać to moja wrodzona nieśmiałość 😊 tak jestem z natury nieśmiały i odkąd pamiętam stresowały mnie wystąpienia przed klasą w podstawówce kiedy trzeba było recytować wiersz lub wystąpić na akademii szkoły z powodu rozpoczęcia roku szkolnego. Dla mnie to była tragedia…

Od momentu założenia skrzynki pocztowej do pierwszego szkolenia minęło może 2-3 lata i pracując w jednym z poznańskich spa jako masażysta (wówczas jeszcze studiowałem fizjoterapię) pomysł uczenia innych powrócił. Okoliczności sprzyjały, szef był przychylny temu pomysłowi, mieliśmy piękną salę na szkolenia. Kiedy jak nie teraz? Strach przed wystąpieniami był duży, ale ogromna chęć pokonania go i robienia tego co czuje, że chce robić była większa. Teraz już wiem, że najlepszym sposobem pokonania własnych lęków to po prostu wyjście im naprzeciw. Nie da się przygotować do czegoś, stopniowo redukując obawy. Po prostu robisz to i już. To najlepsze lekarstwo. Pierwszym szkoleniem jakie miałem okazję prowadzić to masaż gorącymi kamieniami. To pewnie dlatego do dziś pracując już głównie w nurcie fizjoterapeutycznym i raczkując także w osteopatycznym nadal mam taki sentyment do kamieni. Na pierwszym szkoleniu zjawiły się 3 osoby. Dodam, że FB działał wtedy tylko w języku angielskim i nie miałem na nim żadnych polskich znajomych. Nie miałem strony internetowej, a ogłoszenie o kursie dodawałem na gumtree. Frekwencja zatem była całkiem niezła 😊 Dzień przed kursem wrócił duży stres, a poranek nie był łatwiejszy. Z każdą minutą kursu gdy widziałem jednak zainteresowanie wśród kursantów, zapominałem o stresie. Nakręcałem się coraz bardziej i starałem się robić to najlepiej jak na tamten moment potrafiłem. To się nie zmieniło do dziś i bez względu na to ile potrafię i co wiem, zawsze staram się przekazywać całą swoją wiedzę i dawać całego siebie na szkoleniach oraz w pracy.

To był pewien przełom jednak nie myślcie, że stres zniknął jak ręką odjął. Pojawiał się jeszcze wiele razy i mimo, że obaw przed wystąpieniami nie mam już w ogóle to jakiś rodzaj pozytywnej ekscytacji kojarzonej ze stresem pozostaje nadal przed każdym jednym szkoleniem. Nie umiem tego nazwać, ale jest to przyjemne i motywujące.

Pierwsze małe sukcesy czyli pokonanie własnych słabości spowodowało chęć rozwijania własnej oferty. Owocem były kolejne kursy czyli techniki orientalne w masażu jak stemple ziołowy, bambusy, miotełki bambusowe i bańka chińska. Osoby, które znają mnie aktualnie może teraz mają lekki uśmiech na twarzy, ale rzeczywiście to robiłem i bardzo mnie to ekscytowało. Tworzenie swojej wizji masażu i przekazywanie jej innym to było coś co robiłem i robię do dziś choć już nie ograniczam się tylko do masażu. Nauka innych rozwija, pielęgnowanie własnych pasji także, ale najważniejsze było dla mnie praktykowanie każdego dnia. Bez pracy w zawodzie to wszystko nie miało by sensu. To praca w zawodzie dostarczała ciągle nowych informacji, wrażeń, wniosków itp. Tylko codzienna praktyka pozwalała na tworzenie nowego i lepszego. Dlatego kolejnym efektem takiej pracy było stworzenie całkiem własnego podejścia do relaksacyjno-terapeutycznej pracy z ciałem, którą nazwałem metodą Relax & Therapy. Nie będę zagłębiał się w filozofie tego podejścia, bo z artykułu zrobi się książka jednak stworzenie tej metody pociągnęło za sobą kolejny krok do pokonywania własnych ograniczeń czyli wystąpienie na pierwszej w moim życiu konferencji masażu. Było to w Białej Podlaskiej i oczywiście przysporzyło mi sporo stresu. Było to dla mnie ogromne doświadczenie, bo chciałem pokazać, że masaż relaksacyjny to nie tylko powolna muzyka ze śpiewem ptaszków, ale że można masować przy różnych rytmach, że masaż relaksacyjny może być robiony szybciej, z uśmiechem na twarzy, że muzyka może być przejmująca. Nie chciałem uśpić obserwatorów dlatego chciałem zrobić coś w rodzaju spektaklu. Pokaz wyszedł dokładnie tak jak chciałem jednak myślę, że nie wszyscy zrozumieli co chciałem tym przekazać. Wiem, że popełniłem błąd, bo w części wykładowej nie powiedziałem o tym. To był mój ważny dzień bo wyciągnąłem szalenie ważny wniosek z tej lekcji i wiedziałem, że przekaz powinien być jasny i widz nie zawsze musi rozumieć wszystko tak jak to widzę ja. Przez te lata, praktyka zawodowa (już ok 12 lat) oraz uczenie innych (10 lat) każdego dnia przynosi mi takie wnioski i każdego dnia wzbogaca mnie o nowe doświadczenia. Przez te lata uczyłem się nie tylko na innych szkoleniach, warsztatach, kursach, uczelni, w gabinecie, ale także od Was kursanci. To działa zawsze w dwie strony i konstruktywna krytyka i ewaluacja własnej pracy jest czymś co robię po każdym jednym szkoleniu. Znając własną wartość nigdy nie pomyślałem o sobie, że robię to już najlepiej, idealnie i nie muszę nic udoskonalać. Wiem jednak, że w danej chwili, w danym dniu daje tyle ile mogę z siebie dać i na ile mnie stać. Zawsze będą mądrzejsi, bardziej doświadczeni ode mnie jednak daję Wam tyle ile wiem i ile potrafię każdego, jednego dnia.

Całe życie doszkalam się aby być dla Was lepszym nauczycielem. Mimo, iż nauka w naszym zawodzie to głównie praktykowanie to bywałem na szkoleniach czysto teoretycznych takich jak studium pedagogiczne. To wszystko po to aby rozumieć też inne aspekty nauki i aby to co wiem było lepiej przekazywane i łatwiej przyswajalne. Bardzo ważną wartością dla mnie jako nauczyciela jest być przede wszystkim dobrym człowiekiem. W procesie nauki, a także w procesie terapii zawsze staram się o tym pamiętać, że uczeń to człowiek, który odczuwa i ma swoje potrzeby. Uczeń to nie kolejna pozycja w tabelce gdzie figurują absolwenci. Pamiętam, że pacjent to nie jednostka chorobowa tylko osoba, która potrzebuje uwagi i zaopiekowania. To właśnie są wartości, które staram się przekazywać na szkoleniach oprócz wiedzy teoretycznej i praktycznej.

Efekty mojej pracy oceniacie Wy, darząc nas zaufaniem od 10 lat. Satysfakcjonujące jest to, że ta 10-letnia przygoda przyniosła mi wiele przyjaciół, których poznałem właśnie dzięki szkoleniom. To nie byłoby możliwe gdy zostały one tylko pozycjami w tabelce. Owocem są osoby, które zarażone w jakiś sposób pasją też rozpoczęły pracę dydaktyczną i uczą innych. To dla mnie ogromny zastrzyk pozytywnej energii być w jakiś sposób wzorem do naśladowania. Jest to motywujące, że osoby, wyszły spod moich skrzydeł realizują plany na które ja nie miałem i nie mam czasu. To dowodzi tylko temu, że to co zrodziło się w mojej głowie żyje dalej i rozwija się. Mimo, że nie ja jestem tego realizatorem.

Kończąc powoli swoją retrospekcję musze dodać, że moja praca szkoleniowa i to gdzie jestem to zasługa także wielu osób które ze mną współpracują. Nie chcę wymieniać każdego z osobna, bo jest naprawdę mnóstwo osób, które są dla mnie wzorem do naśladowania i przez wiele lat miałem lub nadal mam okazję z nimi współpracować. To także ich sukces i to dzięki nim jestem gdzie jestem.

W chwili gdy przychodzi dzień zmiany nazwy Centrum Szkoleniowego Body-Relax jestem jeszcze Wam winien wytłumaczenia tej zmiany. Przez ostatnie 10-lat profil naszego działania mocno się zmienił. Od dobrych kilku lat relaks jest tylko częścią naszej oferty szkoleniowej, a duża więcej miejsce zaczęliśmy poświęcać aspektom związanymi z terapią i technikami osteopatycznymi. To było powodem mojej decyzji. Już w zeszłym roku zmieniło się logo, które odeszło od korzeni naszej działalności, a w tym roku przyszedł czas na kolejne kroki. Bardzo długo zastanawiałem się czy to dobry pomysł, bo wiele osób zna nas po prostu jak Body-Relax i już 😊 Jednak po tylu latach mojej działalności, setkach szkoleń, warsztatów, konferencji i spotkań z Wami nie na Youtubie, nie na facebooku lecz tych osobistych, czasem bardzo kameralnych, ale prawdziwych i szczerych mam nadzieje, że nadal będziecie kojarzyć nową nazwę ze starą marką jaką było Body-Relax. W sercu nadal pozostanie, a skrzynka pocztowa body-relax@wp.pl mimo, że coraz mniej używana nigdy nie zniknie z sieci 😊

Najważniejsze co chciałem dodać na zakończenie jest to, że nazwa „Centrum Szkoleniowe Rafał Uryzaj” to nie tylko Rafał Uryzaj. Nazwa to tylko nazwa, a w rzeczywistości to cały zespół osób, z którym współpracuje, który szanuje i któremu Wy ufacie. Kłaniam się przed nimi nisko, bo sam jak tylko mam czas uczęszczam na ich szkolenia, aby podpatrywać i uczyć się dalej jak być lepszym terapeutą, nauczycielem i człowiekiem. Centrum szkoleniowe to MY, a nie ja.

Szacun dla nich i wielkie dzięki dla Was, że jesteśmy tu razem.

Pozdrawiam

Rafał Uryzaj